Trwa właśnie w Łodzi 5 edycja festiwalu
Mediatravel. W sali kinowej
Łódzkiego Domu Kultury na kolejnych projekcjach rzędy pustych foteli losowo upstrzone niewielką liczbą widzów poprzeplatanych twórcami dokumentów prezentowanych na ekranie. Marazm mieszkańców tego miasta dobija w takich chwilach jeszcze mocniej.
Trafiłem wczoraj na afrykańskie wspominki p.
Ryszarda Czajkowskiego. Z uśmiechem, powerem godnym niejednego nastolatka opowiadał o eklektycznym czarnym islamie, prostocie i nadrzędnej użyteczności w wykonywaniu codziennych czynności wśród mieszkańców czarnego lądu.
Wieści z Afganistanu nie przekazała rozchorowana p.
Anna Pietraszek, z którą zaimprowizowano konferencję z użyciem telefonu i przyłożonym doń mikrofonem. W zamian za to widzowie mogli obejrzeć los afgańskich uchodźców od lat mieszkających na... pakistańskim wysypisku śmieci.
Ten siwy pan stojący po lewej jedzie jutro do Namibii.